Nowe powiadomienie
Czy naprawdę myśleliście, że zniknęłam bez słowa? Och, błagam. Gdy kilka znajomych twarzy nagle wyparowało z nowojorskiej sceny towarzyskiej, ktoś musiał sprawdzić, dokąd prowadzi ich ślad. A wiecie przecież, że moja ciekawość bywa większa niż kolekcja torebek pewnej dziedziczki z Upper East Side... Pamiętacie ją? Nawet jeśli, dzisiaj ledwo przypomina siebie.
[Totalnie nie mam pojęcia, skąd tu taka cisza pod kartą. I szczerze powiem, byłam ogromnie ciekawa Evelyn, czy naprawdę jest taka evil 🤭
OdpowiedzUsuńGdybyś chciała jakoś damsko - damski wątek, to zapraszam do Octi. Może się dogadają 😏]
Octavia
Alexander Walton zawsze wiedział, kiedy ktoś na niego patrzy. Nie było w tym żadnej szczególnej intuicji. Ludzie po prostu patrzyli na niego często i wystarczająco długo, by nauczył się rozpoznawać ich obecność bez odwracania głowy. Tego wieczoru patrzyli jednak głównie na Evelyn, a Alex nie miał im tego za złe.
OdpowiedzUsuńStała kilka metrów od niego, pod marmurowymi schodami prowadzącymi na galerię zachodniego skrzydła Sinclair Museum, i rozmawiała z żoną jednego z senatorów stanu Nowy Jork. Miała na sobie suknię w kolorze ciemnego szampana, niemal pozbawioną ozdób, dopasowaną w sposób, który wymagał kilkudziesięciu godzin pracy i przynajmniej jednej awantury z paryskim domem mody. Materiał przesuwał się po jej ciele miękko, gdy odwracała się do kolejnych gości, a diamenty w uszach łapały światło kryształowych żyrandoli. Evelyn Sinclair zdecydowanie nie musiała zabiegać o uwagę, ona ją po prostu odziedziczyła.
Muzeum noszące nazwisko jej rodziny było tego wieczoru zamknięte dla zwiedzających. Zamiast szkolnych wycieczek i turystów przemierzających sale z przewodnikami odbywała się w nim gala fundacji Sinclairów. Wydarzenie na tyle istotne, że nazwiska darczyńców miały nazajutrz pojawić się w prasie, a ich nieobecność zostanie odnotowana szybciej niż obecność.
Alex przesunął kciukiem po gładkiej powierzchni zegarka i przyjął gratulacje od Max’a Anderson’a, o którym doskonale wiedział, ile wart był jego fundusz inwestycyjny, kto zasiadał w jego zarządzie i dlaczego od trzech miesięcy bezskutecznie próbował umówić się z nim na lunch.
- Pańska narzeczona wygląda olśniewająco - powiedział mężczyzna.
Alex spojrzał w stronę Eve.
- Zawsze wygląda.
Odpowiedział łagodnie, niemal przyjaźnie. Z tym spokojnym uśmiechem, przez który większość ludzi uznawała go za bardziej przystępnego, niż był w rzeczywistości.
Mężczyzna roześmiał się nieco zbyt głośno.
- Oczywiście. Miał pan ogromne szczęście.
„Szczęście.” Alex uniósł kieliszek do ust, lecz nie napił się szampana.
Ludzie chętnie używali tego słowa, kiedy nie rozumieli ceny, jaką inni płacili za swoje życie. Szczęście wyjaśniało wszystko, czego nie chcieli analizować zbyt dokładnie. Majątek Waltonów, urodę Evelyn, ich zaręczyny czy pozycje w świecie elit. To, że od lat pojawiali się razem na najważniejszych wydarzeniach sezonu i nigdy nie dali nikomu wystarczającego powodu, by zwątpić w trwałość ich związku.
W oczach Nowego Jorku byli nieuniknieni.
Sinclair i Walton.
Evelyn i Alexander.
Dwoje ludzi wychowanych w tych samych salonach, kształconych w tych samych szkołach i uczonych od dzieciństwa, że emocje należy przeżywać prywatnie, a porażki ukrywać jeszcze głębiej niż pieniądze.
Evelyn znów się uśmiechnęła, delikatnie, z wdziękiem, nie pokazując zbyt wielu zębów. Alex znał każdy odcień jej uśmiechu. Ten był przeznaczony dla ludzi, których szanowała, ale nie lubiła wystarczająco, by pokazać im cokolwiek prawdziwego. Gdy uniosła wzrok ponad ramieniem senatorowej i odnalazła go po drugiej stronie sali, jej twarz natychmiast się zmieniła. Dostrzegł ciepło pojawiające się w jej oczach. Krótkie uniesienie kącika ust. Intymny błysk zarezerwowany wyłącznie dla niego.
Wciąż go kochała. Nie miał co do tego żadnych wątpliwości.
UsuńEve powiedziała coś swojej rozmówczyni, położyła dłoń na jej przedramieniu i ruszyła w stronę Alexa. Ludzie odsuwali się przed nią, patrząc z zachwytem na gospodynię wydarzenia. Kiedy podeszła, Alex objął ją w talii. Zrobił to odruchowo. Naturalnie. Dłoń ułożył dokładnie w tym miejscu na jej plecach, które znał od lat, a ona od razu przysunęła się bliżej, opierając palce na jego ramieniu.
- Jak idą rozmowy z Meredith Clarke? – zapytał, Eve spojrzała na niego z rozbawieniem.
Ten wzrok był jednym z powodów, dla których przez lata nie potrafił sobie wyobrazić życia bez niej. Nie dlatego, że była piękna. Pięknych kobiet znał zbyt wiele, by uroda mogła zrobić na nim trwałe wrażenie. Nie dlatego, że nosiła nazwisko Sinclair ani dlatego, że połączenie ich rodzin wydawało się rozsądne ludziom, którzy całe życie mierzyli wartość relacji liczbą zer na koncie kontrahenta.
Kochał sposób, w jaki stawała się przy nim mniej ostrożna, że wiedziała, kiedy potrzebował zostać sam i kiedy samotność była ostatnią rzeczą, na jaką należało mu pozwolić. Że pamiętała, jakiej muzyki słuchał podczas pracy, choć sama jej nie znosiła. Że spała na jego stronie łóżka, kiedy wyjeżdżał, a później zaprzeczała temu z godnością godną królowej.
Kochał ją długo. Być może zbyt długo, by miłość mogła pozostać czymś prostym. Alex spojrzał na pierścionek zaręczynowy błyszczący na jej dłoni.
Minęło osiem lat. Osiem lat od chwili, gdy uklęknął przed nią w bibliotece domu Waltonów w Newport, bez kamer, fotografów i świadków poza starym labradorem jego matki. Eve płakała, zanim zdążył zadać pytanie. Później przez pół nocy siedzieli na podłodze między regałami, pijąc szampana z kryształowych szklanek przeznaczonych do whisky.
Ślub przełożyli już cztery razy. Piątej daty nie ustalili od ponad roku.
The world was on fire and no one could save me but you.
[Dobry wieczór. ^^
OdpowiedzUsuńPlotki o Eve z pewnością muszą być soczyste. Zwłaszcza, że karta sama w sobie dostarczyła ich naprawdę sporo, a ja mam nadzieję, że posty Plotkary w przyszłości dostarczą nam kolejnych informacji o Evil Eve. ;) Niełatwa z niej kobieta, ale czy nie takie są najlepsze? Na pewno nie chciałabym nastąpić Eve na odcisk, ale coś mi się wydaje, że postacie przebywające na blogu zrobiłyby to dla fabuły, a jak wszystko zacznie się sypać to robiłyby wszystko, aby ratować swój wizerunek. ;D
Dobrej zabawy życzę i przyjemnego pisania! ^^ Gdybyś miała ochotę połączyć nasze postacie to zapraszam. :)]
Gabriel Cavallaro
[Probowałam znaleźć do Ciebie jakiś kontakt, żeby ustalić jakieś szczegóły, ale nic nie widzę. Myślę, że one mogą iść bardziej w stronę frenemies, niby nienawiść, ale jakaś tam nić porozumienia, coś w tym stylu. Myślę, że takie powiązanie będzie bardziej pasować do dziewczyn 😏]
OdpowiedzUsuńOctavia