류석진 — urodzony 10 kwietnia 2000 roku w Suwon, w Korei Południowej — dla przyjaciół oraz rodziny
jin, jinnie lub
seokjinnie — profesjonalnie znany jako
RYU JIN — od dziecka zakochany w tańcu i muzyce, pierwsze lata swojego życia spędził na salach tanecznych, głównie trenując style streetowe — w wieku dwunastu lat po raz pierwszy zgłosił się na audycję do jednej z największych wytwórnii muzycznych w Korei Południowej, w nadziei, że uda mu się zadebiutować jako idol kpop — po sześciu latach ciężkich treningów, i litrach wylanego potu oraz łez, jego marzenie się spełniło — od 2018 członek boybandu
10SION, który dość szybko podbił rynek zagraniczny i wspiął się na szczyty popularności —
wokalista, tancerz, autor tekstów i choreograf — ponad dwa miesiące temu ogłosił swoje odejście z grupy — w trakcie trasy koncertowej, podczas koncertu w Los Angeles, ujawnił się jako osoba
niebinarna oraz
panseksualna — posługuje się zamiennie zaimkami
on/jego, ono/jego oraz
oni/ich — pomimo zapewnień, że jego orientacja seksualna i tożsamość płciowa nie miały związku z jego odejściem z 10SION, fani spekulują, że właśnie dlatego wytwórnia postanowiła zerwać z nim współpracę — obecnie podróżuje między Seulem i Nowym Jorkiem, i przygotowuje się do swojego debiutu jako modela na wybiegach wrześniowego New York Fashion Week — od niedawna ambasador marek songzio oraz Yves Saint Laurent — w wolnych chwilach pracuje nad swoim solowym debiutem —
powiązania —
instagram
Seokjin od początku podejrzewał, że to tak się skończy.
Przemysł rozrywkowy w Korei Południowej wciąż był zamknięty na inność, po czubek głowy skąpany w tradycyjnych, konserwatywnych wartościach, podczas kiedy reszta środowiska muzycznego już dawno zostawiła ten świat za sobą. Może gdyby Seokjin nie należał do tak popularnego zespołu... ale Korea Południowa wciąż nie była gotowa, by powitać kogoś takiego z otwartymi ramionami, nie wśród najpopularniejszych grup k-popowych.
Seokjin od początku podejrzewał, że to tak się skończy,
ale musiał spróbować.
Kiedy zobaczył flagę w białe, żółte, fioletowe i czarne pasy w niewielkim sklepie turystycznym, palce same sięgnęły w stronę materiału. Nie mógł się powstrzymać — decyzja podjęta kiedy tylko przekroczył próg sklepu. Słowa już miał — tłumił je, zamknięte w klatce jego żeber przez niemal dekadę. Skute i spętane, wiły się po jego wnętrzu, nie dając spokoju ani na moment, wypełniając myśli i żyły, niczym trucizna powoli płynąc do serca. Seokjin czuł się jak na skraju szaleństwa; palce u stóp wystające za krawędź klifu, twardy mur za plecami. Skok był jedynym wyjściem — i Jinnie mógł jedynie modlić się o przetrwanie.
Fani na arenie w Los Angeles byli cudowni — śpiewali każdą piosenkę, tańczyli, bawili się. Kiedy Gyuhwan zapowiedział występ niespodziankę, fani oszaleli; a on poklepał Jinniego po plecach i wraz z resztą grupy wycofał się za kulisy. Nawet kiedy stanęli z dala od wzroku fanów, Jin czuł na sobie ich uważne spojrzenia; bo każdy z nich wiedział, jak ważny był ten moment. Ręce Seokjina drżały nieco, kiedy z całych sił ściskał mikrofon; ale kiedy w końcu otworzył usta, jego głos był opanowany, pełen desperackiej potrzeby zrozumienia, którą w sobie dusił.
Zrobili to. Po raz pierwszy w życiu z ich ust padły słowa: niebinarny i panseksualny; po raz pierwszy myśli i uczucia, które kłębiły się w ich wnętrzu, ujrzały światło dzienne.
A potem ——
Krzyk.
Łzy szczęścia.
U P A D E K .
Seokjin od początku podejrzewał, że to tak się skończy,
ale nawet z gniewem zarządu w głowie, i z przedwcześnie zerwanym kontraktem,
nie potrafił żałować.
Wideo z ich wyznaniem stało się viralem, media huczały, a Seokjin uśmiechali się; i nawet najokrutniejszy jad spływający z ust internautów nie mógł popsuć ich radości. Trasa koncertowa —
ich ostatnia — nabrała barw jak nigdy wcześniej, i Jinnie krzyczeli na całe gardło:
jestem, jestem, jestem.
Gdyby tylko ta radość nie musiała się skończyć...
Ręce znów im drżały, kiedy powoli pisali post pożegnalny. Rolka w telefonie pełna była zdjęć, filmików, momentów, które na zawsze odmieniły ich życie; i które miałybyć jedynie wspomnieniami, nigdy więcej częścią codzienności. Koniec z mieszkaniem pod jednym dachem; koniec ze spędzaniem dni na sali treningowej lub w studio; koniec zarwanych nocy wypełnionych pisaniem i głupimi żartami; koniec zespołu, koniec epoki,
KONIEC.
PUBLIKUJ.
E n t e r .
W sieci zawrzało, fani spekulowali, a Jin przeglądali galerię, nawet nie starając się powstrzymać łez złości, bezradności i żalu. Może któregoś dnia cała ósemka zdoła wyrwać się z nieubłaganej maszyny, jaką był przemysł kpopu; może jeszcze zagrają razem na scenie, wolni w sposób, jakiego nigdy nie zaznali, wolni do bycia sobą, w stu procentach, bez tłumienia żadnej ze swoich części.
Ale ten czas jeszcze nie nadszedł;
Seokjin zostali sami, a 10SION musiało grać dalej bez nich.
Dzień dobry! Na wizerunku Park Seonghwa, w tytule Sickick. Ta postać chodziła mi po głowie od dawna i niczym natrętna mucha nie dawała spokoju; więc oto jesteśmy. Informacyjnie: zaimków podanych w karcie można używać zamiennie, ja sama zwykle zmieniam w zależności od nastroju. ;) W zakładce instagram wstawiłam playlistę, która mniej więcej oddaje w jakim kierunku muzycznie Jinnie chce iść w swojej solowej karierze.
Jeśli ktoś miałby ochotę na dramy w świetle reflektorów, członkowie zespołu do przejęcia. Chętnie przygarnęłabym też jakiś poly wątek romantyczny, jakby znaleźli się chętni. Zapraszam też do pisania po angielsku, jakby ktoś miał ochotę!
Kontakt do mnie: boromir.is.my.boyfriend@gmail.com, lub discord: nikt..
Bardzo lubię brzmienie tego pieszczotliwego Seokjinnie i chętnie bym którymś moim panem porwała ich na wątek, ale niestety... muszę mierzyć siły na zamiary i modlić się, że kiedyś może odkopię się z tego, co już czeka w kolejce xD W każdym razie — cześć! Podoba mi się to przemycenie przykrych realiów koreańskiego przemysłu muzycznego i mam nadzieję, że będę sobie mogła podejrzeć, jak poprowadzisz ich losy w przyszłości. No, i cieszę się, że buźka się koniec końców znalazła!
OdpowiedzUsuń[ hej hej! i witam już oficjalnie na blogu, choć też się przyznam, że troszeczkę zdarzało mi się podglądać kartę w trakcie tworzenia .
OdpowiedzUsuńprzeszłość namgsa to nawet niezły miszmasz aż szkoda gadać, i nawet jak zauważone, nie zapowiada się o wiele spokojniej, no ale byłoby nudno, tak...
z kolei jak chodzi o jinnie to, jak mówiłam, już podglądałam, ale chwycili mnie za serducho historią (a tym postem do byłych członków zespołu to już w ogóle) 💔
więc jedno co to na pewno będę śledzić losy, a jak chodzi o wątek, to przyznam, że jestem nieźle zakopana, ALE jeśli nie przeszkadza ci potencjalne nierozgarnięcie, to zdecydowanie widzę współpracę między naszą dwójką, szczególnie pod względem wylania emocji, których u namgsa też jest trochę narost, więc myślę, że dałoby radę coś z tego powstać, i w razie dalszych chęci (i wyrozumiałości...) to zapraszam ♡ ]
Gi wraz z pozostałą, (skitraną) gromadą