Nowe powiadomienie
Czy naprawdę myśleliście, że zniknęłam bez słowa? Och, błagam. Gdy kilka znajomych twarzy nagle wyparowało z nowojorskiej sceny towarzyskiej, ktoś musiał sprawdzić, dokąd prowadzi ich ślad. A wiecie przecież, że moja ciekawość bywa większa niż kolekcja torebek pewnej dziedziczki z Upper East Side... Pamiętacie ją? Nawet jeśli, dzisiaj ledwo przypomina siebie.
[ spamming reposting retweeting dla zasiegów 💬❤️🔁📊👁️🗨️ ]
OdpowiedzUsuń[ She's too fine for her own good... Jakie dramy tam dla nich szykujecie?
OdpowiedzUsuńBo wiem, że nie będzie łatwo 👀 ]
[Och, she's cute! Różowe włosy zdecydowanie wygrywają. ;>
OdpowiedzUsuńBaw się dobrze i samych dram życzę. <3]
Cammy & Gabs
— No to jeszcze jedna kolejka!
OdpowiedzUsuńGdyby miał nieco więcej do powiedzenia, nie zjawiłby się na kolacji. Tak naprawdę sądził, że nawet nie powinno go na niej być, kiedy jego rola składała się do co najwyżej kilku dni spędzonych na planie, a w całym projekcie więcej razy jako wzmianka lub wspomnienie niż fizyczna postać przed kamerą.
Czy jego obecność w gronie reszty aktorów była wymagana? Nie. Była z kolei wyczekiwana, o czym przypominał mu całą drogę menedżer, o wiele bardziej podekscytowany planem na wieczór, niż przysypiający na swoim miejscu w samochodzie Woosung, zbierający energię po żmudnych zajęciach ze śpiewu, poprzedzonych pobudką o wpół do piątej, aby zdążyć na kilkugodzinne męczenie nowego układu tanecznego. Korzystał więc z każdej chwili na sen, aby znaleźć w sobie werwę i chęci na sceniczny uśmiech oraz spoufalanie się z resztą gości, byleby jego imię nie padło w złym kontekście z któryś z obecnych tam ust.
Nie żeby kilkunastominutowa drzemka w samochodzie była wystarczającą dawką, aby radosne wykrzywienie ust przychodziło mu z naturalnością i łatwością. Z kolei lekki kuksaniec wraz z ostrym szeptem do jego ucha ze strony menadżera, kiedy Bae był bliski zajrzenia do telefonu tuż po zajęciu miejsca przy stoliku, rozbudził go wystarczająco, przypominając zarazem, że kolacja nie jest tylko okazją na nachlanie się i zjedzenie, ale przede wszystkim na rozniesienie dobrego zdania o sobie i ich zespole.
O podkreśleniu, że miał jakieś umiejętności.
Choć sam spierałby się o to, że to akurat gra aktorska miałaby być jedną z nich.
Oczywiście nie szło mu źle. Ba, wstępnie sam był zadowolony ze swojej pracy, ale wiedział, że zasługą tego było ucharakteryzowanie postaci pod niego. Zresztą, i tak w momencie zobaczenia skończonego materiału dojrzy setki wad, byleby wyprzedzić uwagi internautów na swój temat i przygotować doszlifowany poker face i niechlujne wzruszenie ramion, kiedy - prędzej czy później - temat wyjdzie na wierzch publicznie. A nie na rozświetlającym mu twarz ekranie telefonu, najlepiej tuż przed spaniem. No bo przecież nie ma lepszej pożywki na dobry sen.
Mimo wszystko - był dumny, tak?
Po pierwszym (i prawdopodobnie jedynym) kieliszku, uśmiech na ustach witał tam z większą swobodą, a Woosung bez problemu wchodził w dyskusję z siedzącym obok aktorem
— No ale wiesz, kto Ci powiedział o tej niezawodnej metodzie zapamiętywania tekstu? — temat co rusz powracał w rozmowie, a idol miał ochotę wyniośle wywrócić oczami, wiedząc, do czego dążyli — Chyba jeden autograf mi się należy, co? Moja siostra was uwielbia — chciał odmówić. Tak bardzo chciał, mimo wymachiwanej mu przed nosem karty z albumu, na której nawet nie było jego twarzy. Chociaż może to i lepiej, “służbowa” kolacja to ostatnie miejsce, gdzie chciałby widzieć jedną z wielu niekonwencjonalnych, głupich poz, jakie im narzucali do konkretnych photocard.
Gdyby odmówił, wyszedłby na gbura. Lub na przemądrzałą gwiazdę, na którą i tak już wyglądał oraz zachowywał się, nieraz w trakcie nagrywek - w przeciwieństwie do teraz - unikał rozmów z resztą, broniąc się napiętym grafikiem. Przynajmniej nie kłamał, skoro faktycznie zaraz po zakończeniu swoich scen, musiał jechać na kolejny plan albo dołączyć do przygotowań do kolejnego występu.
Ale i tak wypadał w ich oczach jak kolejna, nabzdzyczona gwiazda.
W przeciwieństwie do siedzącej na przeciwko niego Yejin, której śmiech słychać było przy całym stoliku, a znikające przy uśmiechu oczy dalej dawały radę ukazywać ich radosną iskierkę. Chyba każdy na planie miał coś miłego do powiedzenia na jej temat. Przynajmniej pozornie, dopóki nie wzięło się pod uwagę przesadnej troski; nuty lekceważenia w tonie głównego aktora, bezwstydnie łapiącego się tego, jak bardzo była w niego zapatrzona.
Choć teraz ten był widocznie zbyt zajęty gonieniem kolejki szotów za kolejką, męcząc się z wypowiadaniem zrozumiałych zdań.
Wyglądało tak, jakby Woosung i Yejin faktycznie byli jednymi z ostatnich zawodników, którzy byli w stanie jeszcze w miarę jasno myśleć – Yejin przez kulturę siedzącego obok aktora, Woosung przez narzucone samemu sobie, ale i przez wytwórnię, wymogi. Choć i tak wypił o te dwa więcej, niż planował.
UsuńNie spodziewał się jednak, że ta sytuacja sprowadzi uwagę idolki na niego, kiedy ich interakcje w trakcie wspólnej pracy i tak ograniczały się do dość nielicznych. Przelotne spojrzenia i wymienione uprzejmości, zazwyczaj jednak polegające na wykorzystaniu przez Bae faktu, że przewyższał ją stażem w branży.
Nieświadomie zmierzył Yejin wzrokiem, kiedy z powątpiewaniem wymalowanym na twarzy mielił jej propozycję w głowie. Bo nie powinni. Ostatnie co powinien robić, to coś tak nieprzemyślanego, jak opuszczenie menedżera (który i tak niewiele mógł już tutaj zdziałać) i wyjście na miasto z - małą bo małą - ilością alkoholu we krwi
— Chyba nie bardz– — zaczął, kiwając głową w kierunku menadżera dziewczyny i delikatnie kręcąc w połowie pustą szklanką, zanim odłożył ją na stolik, bezceremonialnie od niego wstając po schowaniu telefonu do kieszeni i szybkiej refleksji. Czy raczej jeszcze szybszej decyzji na zignorowanie zdrowego rozsądku, tym samym wywołując na twarzy mały, niedowierzający uśmiech — Tylko czymś zasłoń te włosy, bo zgarną nas już na wyjściu.
W.
Radość Yejin niosła ze sobą tę samą niewinność, jaką kojarzył ze świeżo upieczonymi idolami. Ze sobą samym, kiedy nogi odmawiały mu posłuszeństwa, a oddech nieraz płytko wchodził do płuc, bo z wycieńczenia nie był w stanie spokojnie nabrać powietrza. I mimo to biła od nich niewyczerpana energia i ślepa pasja, a przede wszystkim naiwność, która pozwalała wierzyć, że już sięgnięto samego szczytu, który tak naprawdę był jedynie bolesną iluzją optyczną.
OdpowiedzUsuńDrobne iskierki skaczące w oczach dziewczyny, wraz z jej ekscytacją z powodu cichego wymykania się z klubu, komponowały się ze znanym mu dotychczas obrazem, a nieco większa niż bezpieczna ilość alkoholu w jego organizmie wykrzywiała zazwyczaj zastygniętą w wyuczonej minie twarz w lekkim, rozbawionym uśmiechu. Wygrzebał z lekarską precyzją numerek do szatni z kieszeni menedżera, aby móc odebrać zostawioną przy wyjściu kurtkę, w którą wcisnął zwyczajną, czarną szapkę z daszkiem. Trochę bolał go widok zginającego się przodu, ale jeszcze bardziej wadziła mu myśl, że miałby siedzieć idiotycznie z czapką zawieszoną o oparcie krzesła lub na stoliku, skoro, oczywiście nie był palaczem i nie potrzebowałby jej na chwilowe opuszczanie klubu
— Ja też nie — mając w dłoni zabraną puszkę piwa, mruknął przez zaciśnięte na kołnierzu kurtki, aby móc się zapiąć, usta, pragnące teraz trzymać w buzi chamskiego, grubego papierosa, który zapewne już przy pierwszym buchu doprowadziłby go do momentalnego zakrztuszenia się. Ale podobno rzucił-- nigdy nie palił, a w kieszeniach kurtki mógł znaleźć tylko sreberko z poprzedniej paczki i przypadkowe paragony, których nie wyrzucił zaraz po wyjściu ze sklepu — Ryzykownie, jak na wschodzącą gwiazdę — chociaż może z ich dwójki to on nie powinien się zbytnio wychylać, dopiero co wracając w dobre łaski fanów i mediów.
Trzymane jednak w kieszeni piwo, wraz z dojrzanymi u Yejin butelkami soju, wygrało walkę z gryzącymi go myślami i poczuciem odpowiedzialności, które zapewne było tym logicznym wyjściem w tej sytuacji. Zamiast tego szczerze, acz krótko, zastanawiał się nad jej słowami, gdzie nawet jej, żartobliwe, ostrzeżenie powinno dać mu do myślenia
— Dobra, niech będzie to Cheonggyecheon — zgodził się bez większego oporu, otwierając zwinnie puszkę i pociągając z niej łyk piwa, które, mimo duchoty klubu, dalej było przyjemnie zimne — Ale ja się nie pakuję na te kamienie. I żeby nie było na mnie, jak ci się noga omsknie — bo naprawdę wiele by oddał, żeby nie mieć jej czy tak naprawdę czyjegokolwiek zdrowia, na sumieniu. Wyciągnął w międzyczasie puszkę w jej kierunku, niewiele myśląc o braku kultury i absurdalnym savoir-vivre panującym w ich branży, który siedział w Bae niczym wykuty na blachę kodeks.
— Więc mam nadzieję, że w razie czego umiesz pływać, Yejin — udawana powaga wybrzmiała mniej przekonująco, niż kilka kieliszków wcześniej, tym bardziej tracąc na sile, kiedy kąciki ust nie ukrywały delikatnego drgnięcia.
I zwalczał przy okazji wstępną niezręczność, jaka go opanowała, kiedy zaproponowała wyjście; kiedy miał przed oczami jej chwilę wcześniej maślane oczy, skierowane do Chaemina, a mu ze wstydem, choć wręcz natychmiastowo, przyszła na myśl jej naiwność, nieraz ukazująca się na planie kręconej dramy.
Powierzchowne poczucie wyższości, jakby on sam nie świecił oczami do nieba przy swoich pierwszych, nagrywanych spotach z seniorami z branży
— Słabo tak na promocjach dramy z nogą w gipsie. A jak coś planujecie z Moonstruck to w ogóle... kaplica.
Woo
z ECLYPSE* :|
Usuń