Hello followers

Hello, followers!

Gossip Girl here.

Your one and only source for the truth behind the scandalous lives of New York's elite. Been a minute. Did you miss me? I know I've missed you.

And who am I? That's one secret I'll never tell.

xoxo, Gossip Girl
New York Seoul

Most followed, spotted, latest tea

Now Spotted

@ryan_s_kim

Podobno ma plik na dysku o nazwie 24 & Done, a o co dokładnie chodzi... Chyba każdy wie.

@how.j99

Wstał zza grobu odmieniony... ale czy na pewno? Przeszłość lubi doganiać szybko. Szczególnie jego.

@ari.min

Naczelna imprezowiczka powróciła na Upper East Side... odmieniona? Czy to jakaś nowa moda? A, ile Ci zajmie powrót do starych nawyków? I chłopców?

@tay_blanchard

Alert: konfrontacja roku! Co ma zrobić dziewczyna, której dawna miłość wróciła zza grobu? A druga jest na wyciągnięcie ręki? It's okay to love them both, O. I do.

xoxo

Latest Tea

Latest tea

Kiss on a lips party

Impreza, nasi mieszkańcy i szampan. Kto tym razem przekroczy granicę? On now!

Zobacz wydarzenie →

New posts, lastest GG post

Latest GG Post

Gossip Girl latest post

Nowe powiadomienie

Czy naprawdę myśleliście, że zniknęłam bez słowa? Och, błagam. Gdy kilka znajomych twarzy nagle wyparowało z nowojorskiej sceny towarzyskiej, ktoś musiał sprawdzić, dokąd prowadzi ich ślad. A wiecie przecież, że moja ciekawość bywa większa niż kolekcja torebek pewnej dziedziczki z Upper East Side... Pamiętacie ją? Nawet jeśli, dzisiaj ledwo przypomina siebie.

Czytaj najnowszy wpis →

Laughing at hardships you don’t even understand

BAE WOOSUNG

bae woosung  —  25 YO ─ 05.02 — VOCALIST IN MOONSTRUCK — IN THE INDUSTRY FOR 5 YEARS

WOOSUNG z Moonstruck gościnnie w nowej produkcji "When the Moon Forgets"

- DISPATCH

Moonstruck wraca na scenę po kilku miesięcznym hiatusie jednego z członków

- NAVER

ETERNAL NIGHT jest albumem na światową skalę

- ROLLING STONE
Grippin' your heart like a hobby

6 komentarzy:

  1. hej przystojniaku, co robisz dziś wieczorem?

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Człowiek mrugnie i nagle tyle postaci... szybsze jesteście niż na disc...
    Piękny Pan, wątkujcie ile wlezie, będę czytać dramczi <3 ]

    OdpowiedzUsuń
  3. — Ej, Woosung. Psst.

    Ostatni dzień na planie zdjęciowym okazał się tym najcięższym, i to nie ze względu na samą pracę, a wszystko to, co działo się potem. Nakręcili dzisiaj zaledwie dwie sceny — ostatnie dwie, o ile przy montażu nie okazałoby się, że będą potrzebne jakieś poprawki — ale już z samego rana zostało ogłoszone, że czeka ich dziś wspólna kolacja, aby uczcić zakończenie projektu.
    Yejin miała wobec tego mieszane uczucia. Po pierwsze, tuż po ostatnich zdjęciach musiała bardzo szybko zebrać się, by jechać do swojej agencji, tylko po to, by ponownie się wyszykować i nagrać kilka filmików, które miały promować najnowszy album zespołu, a potem spieszyć się do restauracji. Po drugie, spała dzisiaj cztery godziny. Po trzecie, oficjalna kolacja na zakończenie projektu to była po prostu bardzo ładna nazwa popijawy, na której z szacunku nie mogła odmówić ani kieliszka soju. Po czwarte, naprawdę potrzebowała jeszcze poćwiczyć na sali treningowej. Po piąte, była w złym humorze przez to, co ostatnio działo się w jej zespole.
    Ale te wszystkie punkty wydawały się mało znaczące w kontrze z jednym faktem — Lee Chaemin miał się pojawić na tej kolacji. Lee Chaemin, ten Lee Chaemin z Hierarchii, piękny i przystojny, którego widziała na ekranie jeszcze w czasach, gdy pomieszkiwała w obskórnym mieszkaniu wraz z dziewięcioma innymi dziewczynami, przygotowując się do debiutu. Aktor, w parze z którym zagrała teraz główną rolę. Którego tego dnia całowała przed kamerą!
    Matko, jak-on-jej-się-podobał!
    Gdyby ktoś obudził ją w środku nocy, byłaby w stanie bez zająknięcia wyrecytować formułkę dotyczącą jego życia. Dzień, miesiąc i rok urodzenia, ulubiony kolor, ulubiony lunch, co lubił robić w wolnym czasie i który znak zodiaku miał w Wenus. Można sobie wyobrazić, jak zwalał ją z nóg fakt, że nie tylko mogła każdego dnia na niego patrzeć i z nim rozmawiać… ale też przeczesywać palcami jego włosy, szeptać czułe słowa do ucha i zerkać w oczy patrzące na nią z czułością. Nie miało znaczenia, że to tylko gra. Znaczy, oczywiście, że miało — Yejin nie była w końcu szalona. Ale gdy kładła się nocą do łóżka i przypominała sobie te chwile, tupała stopami o materac i chichotała, czując na sercu przyjemny ciężar zauroczenia. Był taki piękny, miły i życzliwy. I piękny. I inteli- piękny.
    Nie miała pojęcia, jak głębokie tego dnia czeka ją rozczarowanie. Jak brzydko ten świat wyglądał od kuchni. Jak bardzo boli zawód, gdy bańka oczekiwań w końcu pęka.

    — Yejin-ah, teraz twoja kolej!
    Dziewczyna roześmiała się wesoło, sięgając po winogronowe soju, po czym wypełniła kieliszki.
    Nie było źle. Wręcz przeciwnie — bawiła się wspaniale. Wszyscy aktorzy, z którymi współpracowała, okazali się na żywo nie tylko uprzejmi, ale przede wszystkim kompletnie wyluzowani, więc spotkanie było na tyle swobodne, na ile jeszcze pozwalały im hamulce. Niepotrzebnie się martwiła. Nawet Woosung się pojawił, czego absolutnie się nie spodziewała. Nie dlatego, że przez popularność zadzierał nosa, ale przez to, jak musiał wyglądać teraz jego kalendarz. Siedział naprzeciwko niej, ale nie mieli okazji zamienić choćby słowa, oboje wciągnięciu w rozmowy po obu stronach stołu.
    Ale obserwowała go, od czasu do czasu. Tak dla rozrywki.
    W końcu wstała z zamiarem wyjścia do toalety, ale po opuszczeniu pomieszczenia rozmyśliła się. Wyłowiła z torebki e-papierosa — mały, brzydki nawyk, którego nie umiała się oduczyć — po czym wyszła tylnym wyjściem na dwór. Ledwo drzwi się za nią zamknęły, a ona poczuła w ustach słodycz brzoskwiniowego dymu, gdy usłyszała męski głos gdzieś w głębi uliczki.
    — Oj, nie wiem. — Śmiech. — Jest tu trochę ładnych, ale nic specjalnego. Ta mała robi do mnie maślane oczka. Bez problemu ją zaciągnę do łóżka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po dwunastej w nocy stała się jednym z ostatnich, dogorywających zawodników.
      Z racji uprzejmości starszego aktora, który w dramie grał jej ojca, ominęła ją większość kolejek. Dużo rozmawiali w czasie zdjęć i sama nie miała pojęcia, jak bardzo ją polubił — przypominała mu jego córkę, a racji odgrywanej roli, naturalnie otoczył ją opieką. Pokusił się nawet o tę małą, zabawną intrygę. Gdy inni wlewali w siebie kolejne porcje alkoholu, on napełniał jej kieliszki wodą. Dlatego też pod koniec imprezy zostało ich naprawdę niewiele. Nawet jej menadżer przysypiał z boku stołu, niepomny na fakt, że inny aktor ułożył się smacznie na jego ramieniu i chrapał mu do ucha.
      Yejin, mimo doznanego zawodu swoim małym zauroczeniem, długo się tym nie przejmowała. Z natury miała po prostu skłonność do zwalczania wszystkich przeciwności śmiechem, nawet jeśli miał on przekonać również ją. A poza tym była skora do psot i balansowała swobodnie na granicy poprawności.
      — Woosung, ej. — Rzuciła okiem w stronę menadżera chłopaka. Siedział po turecku z pochyloną głową i mamrotał do telefonu, który dawno temu się wyłączył. — Masz ochotę na nocną wyprawę w miasto?
      Uśmiechnęła się szeroko, szczerze. Minęło trochę czasu, odkąd zamieszkała w Korei, ale wciąż nie do końca dobrze radziła sobie z tutejszymi zasadami. Starała się naprawdę skrupulatnie notować w głowie to, co wypada, a czego nie wypada, ale czasem się potykała — a czasami chciała. Nie obchodziło jej w tym momencie, czy ją odbierze źle, czy potraktuje ją z góry, czy dopisze do jej zachowania agendę, która nią nie kierowała. Chciała się bawić, dobrze bawić, dalej bawić; gwizdnąć butelkę soju ze stołu i spędzić miło noc, korzystając z okazji, że nie wisiał na niej czujny wzrok opiekuna.
      A Woosung był w jej wieku i zdawał się nie być w połowie pijany jak reszta.
      I w sumie podobało jej się, jak na nią patrzył — gdy patrzył.

      woosung, baw się ze mną,
      Y.

      Usuń
  4. Głupie pomysły ratowały ją od rozsądku, nie na odwrót.
    To, że ich zespół nie radził sobie dobrze, było sporym niedopowiedzeniem — sytuacja była wręcz koszmarna. Dług wobec wytwórni rósł, zamiast maleć, bo mimo upłynięcie całego roku od ich debiutu, firma wydawała kilkukrotnie więcej, niż zarabiała. Na ten moment fakt, że oprócz nich pod wytwórnią działał jeszcze inny, męski zespół, ratował ich od kompletnego bankructwa. Gdyby Yejin choć na chwilę pozwoliła sobie na opuszczenie gardy i przyjrzenie na rzeczywistość tak, jak powinna, poddałaby się prawdopodobnie w tej samej chwili. Uciekała więc w śmiech, czasem bardziej szczery, czasem mniej. W chwilowe przyjemności, które pozwalały jej zapomnieć o rzeczywistości i przeć do przodu.
    Tak, jak teraz.
    — Tylko czymś zasłoń te włosy, bo zgarną nas już na wyjściu.
    Pisnęła cicho, przykładając dłoń do ust, i pokiwała głową, a potem obejrzała się w poszukiwaniu czegoś, czym mogła się zakryć. Jej brwi powędrowały w górę, gdy obrzuciła spojrzeniem towarzystwo. Nie potrafiła sobie przypomnieć, kiedy ostatnim razem widziała grupę aż tak pijanych ludzi. Nikt nie zwracał uwagi ani na nich, ani nawet na ludzi, z którymi bawili się i z którymi rozmawiali. Tak, jakby każdy w tym momencie znajdował się w swojej osobistej bańce mamrotania, śpiewania, śmiania się do siebie, przysypiania, popłakiwania i wylewania gorzkich żali.
    Bez namysłu schyliła się i zgarnęła z podłogi czapkę Chaemina. Nie znała tej marki, ale kojarzyła logo na tyle, by stwierdzić, że z pewnością czapka kosztowała tyle, że spokojnie mogłaby sobie za jej cenę zapewnić wyżywienie na następne dwa tygodnie. Ale zasłużyła. Za to, co od niego usłyszała, z pewnością zasłużyła — tak, jak on zasłużył na zdjęcie, na którym strużka śliny spływa mu po brodzie, gdy z otwartą buzią, oparty głową o ścianę, smacznie przysypiał. Zdjęcia, które znajdowało się w jej telefonie. A które następnego dnia miało wylądować na X’ie, bo Yujin wydawała się może bezbronna, słodka i kochliwa… ale była też mściwa i złośliwa, gdy ktoś nadepnął jej na odcisk.
    Brakowało jej delikatności seulskich dziewczyn, ale nie brakowało jej nowojorskiej buty.
    Włożyła czapkę i dla pewności zarzuciła też czarną bluzę swojego menadżera, a potem zebrała swoją torebkę i skinęła na Woosunga. Nie mogła powstrzymać szerokiego uśmiechu, który cisnął jej się na usta. Czuła się zupełnie, jak mała dziewczynka, która wie, że robi coś, czego nie powinna.
    Może odbije im się to czkawką — ale nawet jeśli, było to zmartwienie jutrzejszej Yejin.
    — Nie wierzę, że się zgodziłeś — powiedziała, mocując się z suwakiem bluzy, gdy w końcu opuścili budynek restauracji. Na zewnątrz było chłodno, przyjemnie, w kontraście do duchoty, w której spędzili pół nocy. — Możemy mieć kło-po-ty — zanuciła do melodii najnowszej piosenki Moonstruck.
    Jakby na potwierdzenie swoich słów, odchyliła jedną z kieszeni, ukazując zawartość — w każdej z nich przed wyjściem upchała po butelce soju.
    — To co, gdzie idziemy? Skąd mamy niedaleko, więc może Cheonggyecheon? O tej godzinie nie powinno tam być wiele ludzi, jest środa, a poza tym na samym dole nie będzie nas widać. — Uśmiechnęła się, unosząc brwi. — O ile nie boisz się złamać nogi.

    Yejin, might be a little tipsy

    OdpowiedzUsuń
  5. — Nie no, nie może nas być widać, tak? Pakujesz się ze mną na te kamienie, teraz już za późno.
    Roześmiała się na jego uwagę o pływaniu, a potem odebrała od niego puszkę. Pociągnęła spory łyk, a potem sięgnęła do kieszeni i uzupełniła winogronowym soju to, co już zdążyli wypić. Lubiła Koreę za wiele rzeczy, ale soju bomby doprawione smakowym alkoholem plasowały się gdzieś na początku tej listy.
    — Słabo by było, to prawda. — Jakby na potwierdzenie swoich słów upiła jeszcze jeden łyk i wyciągnęła w jego kierunku rękę z puszką. — Ale generalnie jest słabo, więc co to za różnica.
    Ruszyli powoli ulicą. Do Cheonggyecheon dzieliło ich niecałe piętnaście minut drogi, przynajmniej do miejsca, które Yejin sobie upatrzyła, a które idealnie odgradzało od spojrzeń przypadkowych gapiów.
    Kolorowe światła miasta odbijały się w jej oczach, a ona myślała o Nowym Jorku, jego ruchliwych ulicach, głośnych klaksonach, dziwnych mieszkańcach i hordach turystów. Nie czuła się w Seulu jak w domu, ale obawiała się, że to uczucie ze względu na wykonywany zawód nigdy nie miało odejść — ledwo zadomowiła się na tyle, by znaleźć tutaj swoje ulubione miejsca, a odebrano jej możliwość ich odwiedzania. Teraz, chadzając ulicami stolicy, czuła się jak intruz. I kiedy w takich momentach sprawiało jej to dziecięcą frajdę i przyjemność, na co dzień było uciążliwe, o ile nie momentami upokarzające.
    — Straszny szczur — powiedziała, poprawiając czapkę na głowie. — Z tego Chaemina. Podsłuchałam go przypadkiem na dworze, jak wyszłam na papierosa. O, faktycznie — powiedziała, wygrzebując z torebki swojego elektryka i zaciągnęła się. Wypuszczając w nocne niebo gęstą chmurę, ciągnęła: — Chwalił się jakiemuś kumplowi, że łatwo zaciągnie mnie do łóżka. Znaczy, nie jestem pewna, czy mnie. Mam nadzieję, że mnie… Nie, żebym chciała, no ale…
    Spojrzała na Woosunga, unosząc brwi i wytrzymała tylko dwie sekundy, zanim się roześmiała.
    — Żartuję, oczywiście. No, ale… Szczur. A wydawał się taki szarmancki.
    Wtedy przeszło jej przez myśl, że Woosung równie dobrze mógł być takim samym szczurem, o ile nie większym, ze względu na okoliczności sprzyjające. Najpopularniejszy zespół w Korei otwierał drzwi, za którymi stały kolumny równiutko złożonych NDA i gotowych do ich podpisania dziewcząt. Pozwoliła sobie na bezczelne taksowanie chłopaka spojrzeniem od góry do dołu. Tak, spełniał wszystkie warunki do tego, by móc być szczurem. Samo bycie członkiem zespołu mu to dawało, a przystojna twarz tylko dopełniała obrazu.
    — Tęsknie za Nowym Jorkiem — powiedziała, zerkając już przed siebie. — Tam przynajmniej ordynarni ludzie zwykle są ordynarni od samego początku. Tutejszy wymóg uprzejmości trochę to przykrywa.

    Yejin

    OdpowiedzUsuń