Jej rodzice wciąż myślą, że pracuje w szpitalu — i chociaż Birdie wie, że nie uda jej się podtrzymywać tego kłamstwa zbyt długo, a pieniądze, które zwykła im wysyłać, zaraz się skończą, i tak zwleka z tą rozmową. Nie chce pytań i wyrzutów — co się stało, dlaczego nie ukończyła rezydencji, przecież nie tak ją wychowano, stać ją na dużo więcej. Nie chce tłumaczyć, gdzie teraz pracuje — jak jakaś bezbożnica, w takim miejscu, co sąsiedzi powiedzą, ale wstyd, jeszcze pewnie przed nami kłamie i tak naprawdę ubrania tam ściąga za pieniądze. Nie chce słuchać pełnego zawodu mamrotania — tyle poświęciliśmy, żeby ukończyła te studia, a tu proszę, wszystkie te lata nauki na marne.
Porażka boli wystarczająco bez bez głosów rodziny ciągnących ją jeszcze głębiej pod powierzchnię.
W jej nowej rzeczywistości jest coś słodko-gorzkiego — w hałasie muzyki, rozmów i śmiechów, kiedy stoi za barem i przygotowuje kolejne koktajle dla klientów; w neonowym świetle barwiącym klub na niebiesko, fioletowo i różowo, i odbijającym się od wypolerowanego szkła szklanek; w sylwetkach poruszających się na scenie w zmysłowym tańcu. W uszach nie dudnią jej już krzyki zrozpaczonych rodzin i piszczenie szpitalnych maszyn; w oczy nie wwierca się białe, szpitalne światło. W dłoniach nie trzyma już ludzkiego życia — nie ratuje, nie pomaga, nie naprawia. Zamiast tego wydaje alkohol ludziom, którzy przyszli, by zapomnieć o problemach codziennego życia i napatrzeć się na klubowe tancerki. Niektórzy traktują ją jak powietrze — tylko istniejące po to, by wydać im kolejne porcje alkoholu; inni ją zagadują — nie raz wzrok wbijając w nazbyt wyeksponowany dekolt. Ich pytania o to, kim jest i dlaczego tu pracuje, zbywa uprzejmym uśmiechem i pierwszym lepszym kłamstwem; na sugestie, że chętnie zobaczyliby ją na scenie w jeszcze bardziej skąpym stroju niż jej składający się z koszulki i miniówki mundurek, reaguje machnięciem ręki i prostym, nie potrafię tańczyć, ani trochę się do tego nie nadaję, nawet kiedy w gardle czuje wywołaną obrzydzeniem żółć.
W jakiś dziwny, podejrzany wręcz sposób, czuje się teraz bardziej wolna, niż kiedykolwiek wcześniej — nawet uwięziona za ladą, z tymi oblechami patrzącymi się jej w dekolt. Tutaj, nikt nie patrzy na nią spode łba, rozpuszczając paskudne plotki, kiedy tylko się odwróci; nikogo nie kwestionuje jej prawa do życia tutaj, ani nie patrzy na nią inaczej z powodu jej pochodzenia; nikt nie żartuje, że doszła tam, gdzie doszła, tylko dlatego, że dyrektor szpitala chciał się z nią przespać; nikt nie oskarża jej o celowe zaniedbanie i doprowadzenie do śmierci ze względu na własne uprzedzenia. Jest zaledwie kroplą w oceanie — nic nieznaczącą, jedną z miliona, cudownie zastępowalną. Kiedy budzi się rano, nie ma już wrażenia, jakby jakaś niewidzialna siła ściskała jej płuca i nie pozwalała oddychać; na nadgarstkach nie ma ciężaru bycia najstarszą córką, który pętał całe jej ciało odkąd tylko się urodziła.
Czuje smutek, złość, zawód, upokorzenie, zrezygnowanie, zdruzgotanie, załamanie; czuje ulgę, namiastki radości, ekscytację, wolność, wolność, wolność. Nienawidzi tego, że straciła stanowisko, na które pracowała całe życie; kocha to, że je utraciła, i w końcu może oddychać. Sama nie wie, kim jest i czego chce; sama nie wie, jak potoczy się jej życie. Na razie ISTNIEJE — raz smutna, raz wesoła, szuka sensu w nowej rzeczywistości, która przypomina odbicie w krzywym lustrze.
[Zafascynował mnie gif, bo idealnie pasuje! I muszę powiedzieć, że z jednej strony szkoda tego, co Birdie utraciła, z drugiej zaś dziewczyna jest zdecydowanie silna, że się nie załamała, tylko szuka tego, kim naprawdę jest. Trzymamy kciuki, żeby wszystko się u niej poukładało, oraz żeby zabawiła tu na dłużej 🫶🏻]
OdpowiedzUsuńOctavia
[ Hej! W końcu mogłam w spokoju przeczytać jakże cudowną kartę i powitać Birdie ♥
OdpowiedzUsuńDobrze, że na swój sposób odnalazła wolność i zrzuciła ciężar presji ratowania życia. Choć nie celowo, ale jak to się mówi - coś się dzieje po coś xD Oby odnalazła siebie i podażała tą drogą całkowicie dumnie!
W razie chęci, wiesz gdzie nas znaleźć! Dużo weny i czasu :3 ]
Ryanek
[ hello beautiful princess perfectest thing in the world, niedługo damy wam tyle szczęścia, ile tylko zasługujecie ⋆𐙚₊˚⊹♡ ]
OdpowiedzUsuńMijoo
Wieczory w klubie zazwyczaj zaczynały się powoli. Zdążyła się przyzwyczaić do przyjemnej rutyny, jaką objęła podczas przygotowań do swoich występów, spędzając dobre kilka godzin z resztą dziewczyn przy makijażu oraz rozluźnianiu się poza polem widzenia klientów. Korzystała z niezobowiązujących rozmów i możliwości wyżalenia się osobom, które byłaby w stanie nazwać sobie najbliższymi, mimo że części z nich nie znała nawet prawdziwego imienia, a jedynie ich scenicznych pseudonimów, którymi posługiwały się nawet między sobą w szatni.
OdpowiedzUsuńPodobnie było z czasem po występie, w trakcie którego w pełni oddawała się roli Perle, niemalże będąc w stanie poczuć, jak oddaje lejce w dłonie scenicznego alter ego, które bez problemu wpatrywało się w oczy widowni - czy może raczej gdzieś poza nie - i wiedziało dokładnie, jak przysłonić się wymyślnym strojem, aby błyszczące ozdoby chwyciły padające na nie światło.
Później pozwalała, aby wszystko opadło wraz z odkładaną na bok biżuterią, i na swoje miejsce wracała Mijoo, narzucająca na siebie lekki, szyfonowy szlafrok, a na twarzy malował się niewielki uśmiech, mimo drobnych uwag, jakie miała wobec samej siebie po wykonanym występie
– Hej Perle – głos Candy, charakterystycznie oblany słodyczą i niewinnością spotkał ją dokładnie w chwili, kiedy odkładała strój na wieszak – Jesteś już po występie, co nie? I nie masz więcej dzisiaj? – nie musiała się nawet odwracać, aby mieć przed oczami mały uśmiech dziewczyny, zazwyczaj idący w parze z ukróceniem komuś przerwy. Czy w tym przypadku chęcią zmycia z siebie całego makijażu i potencjalnego zagnieżdżenia się w szatni na resztę nocy, zanim nie poczuje chęci powrotu do mieszkania.
– A kto pyta? – odpowiedziała jednak z równie nieszczerą nieświadomością, odwracając się w stronę Candy i posyłając jej lekko wydęte wargi, które kontrastowały z podejrzliwym przymrużeniem oczu.
– Ja, bo mam straszną ochotę i potrzebę na drinka, a najlepiej dwa – wzrok Mijoo musiał być wystarczająco wymowny, aby zmusić blondynkę do sięgnięcia po cięższy kaliber i zachęcająco opartą na ramieniu dłoń – I dzisiaj pracuje ta nowa barmanka – skrywany wcześniej uśmieszek błądził już bez wstydu po twarzy Candy, której triumf rozświetlił oczy. Wystarczyło w końcu kilka sekund milczenia ze strony Mijoo, połączone z mimowolnym drgnięciem kącików ust, aby koleżanka z zachwyceniem klasnęła krótko i poprawiła brzegi szlafroka przed popchnięciem Perle w kierunku drzwi.
Zazwyczaj starała się rzadko odwiedzać klubowy bar, co najwyżej wykorzystać którąś z koleżanek, tak jak sama teraz została zwerbowana, by móc unikać ciekawskich spojrzeń klientów, od których może i mogły dostawać darmowe drinki. Choć ich cena nieraz była większa, niż diaboliczne kwoty zapisane na menu. Zatrzymywała się na maksymalnie jednym drinku w przeciągu swojego wieczoru.
To jest, dopóki nie wiedziała, że Bernadette ma dzisiaj zmianę.
I nagle myśl przesiedzenia przy barze nieco dłużej niż obowiązkowych minut wyczekiwania na zamówienie sprawiła wrażenie o wiele przyjemniejszej.
UsuńMiała okazję spotkać, a raczej zobaczyć, Bernadette raz. I to również wyłącznie zza baru, przez to, że pierwszy dzień pracy kobiety zgrał się z dniem wolnym Mijoo, zajętej dopijaniem kawy z macochą, która starała się odnaleźć dla niej czas w tygodniu, mimo ruchu w restauracji.
Dopiero kilka dni później, po pluciu sobie w brodę przy zdawanych przez dziewczyny relacjach o nowej barmance, miała okazję pospiesznie złapać kontakt wzrokowy i pomachać w jej stronę, bo niedługo później musiała szykować się do występu. W trakcie którego bezwstydnie wędrowała raz po raz wzrokiem w kierunku baru, zamiast skupionych na niej oczach klientów.
Zdecydowanie bardziej preferowała przyglądać się malującemu się na twarzy kobiety rumieńcowi, dorównującemu lekkiej, różowej barwie na policzkach, jaką zastała wraz z zajęciem jednego ze stołków przy barze
– Hej – lekki uśmiech skrywał się w jej kącikach, a wzrok powędrował dyskretnie z jej twarzy na miarkę i z powrotem – Nikomu nie powiem, jak coś – zapewniła z nieco żartobliwą nutą w głosie, przykładając jeden z wymalowanych paznokci do ust na obietnicę milczenia – Ale potrzebuję w zamian jakiś popisowych drinków od naszej nowej barmanki – zaproponowała, choć i tak brunetka nie musiała wykupywać jej milczenia – Czym możesz się pochwalić, Bernadette?
pure and innocent mijoo