Nowe powiadomienie
Czy naprawdę myśleliście, że zniknęłam bez słowa? Och, błagam. Gdy kilka znajomych twarzy nagle wyparowało z nowojorskiej sceny towarzyskiej, ktoś musiał sprawdzić, dokąd prowadzi ich ślad. A wiecie przecież, że moja ciekawość bywa większa niż kolekcja torebek pewnej dziedziczki z Upper East Side... Pamiętacie ją? Nawet jeśli, dzisiaj ledwo przypomina siebie.
[ Hello boy ♥ ]
OdpowiedzUsuńZakończył nagrywanie otwierania paczek PR. Przeczesał swoje długie blond włosy szybkim ruchem palców, wydobywając z siebie ciche westchnienie. Nie był zmęczony. Poza lekką suchością w ustach od długiego mówienia nie miał na co narzekać. Odnośnie swojej pracy, rzecz jasna. Westchnienie było komentarzem do stanu w jakim znajdowało się obecnie jego mieszkanie. Na podłodze leżało siedem kartonów o różnej wielkości, cała masa papierów, wypełniaczy, z których niesamowicie cieszyły się Nyx i Milkyway. Kotki z lubością skakały między całym tym bałaganem, uznając to najwidoczniej za osobisty plac zabaw. Ten stan rzeczy denerwował Ryana, który może nie należał do pedantów, jednak cenił sobie porządek. Kłóciło się to nieco z tym, jak szybko doprowadzał swoje cztery kąty do nieładu.
Przeciągnął się ciężko i wyłączył nagrywanie w aparacie, po czym od razu podłączył kartę do komputera, by zgrać pliki. Wysłał je do swojego montażystki, z dokładnymi wytycznymi, co i jak miał zrobić. Nie musiał włączać tej instrukcji. Z Iris znali się już długo, współpracowali ponad trzy lata i doskonale się rozumieli w kwestii pracy. Mimo to, niczym nadgorliwy pracodawca, za każdym razem wysyłał pakiet swoich wizji i wymagań.
— Cholera no — jęknął przeciągle, wiedząc, że musi ogarnąć ten cały bajzel.
Powoli zaczął więc zgarniać wypełniacze, ku wielkiemu niezadowoleniu swoich towarzyszek. Ostatecznie odpuścił, decydując się dać im jeszcze czasu na zabawy tymi papierami i dokładania do tego wszystkiego odgryzionych kawałków kartonu.
Usiadł na podłodze, segregując otrzymane kosmetyki na te, które rozda w rozdaniu, które da swojej mamie i na te, które zostawi sobie. Tych z drugiej kategorii było zdecydowanie najwięcej. Zapakował to w ładną torebkę, decydując się, że przekaże pakunek swojemu tacie. Tak było najprościej, zwłaszcza, że kobiety aktualnie nie było w mieście.
Po zjedzonym śniadaniu i założeniu outfitu, na który przeznaczył zdecydowanie zbyt dużo czasu, zabrawszy prezenty, pojechał taksówką do wytwórni. Jak przystało na Nowy Jork, sporo czasu spędził w korku, ale uznał to za dobry czas na posłuchanie podcastów kryminalnych i odpisanie na komentarze. Wymyślił, że dzięki temu, wieczór będzie mógł spędzić na oglądaniu seriali i piciu dobrego wina.
Po dotarciu na miejsce, poprawił włosy i sprawnie trafił pod odpowiednie drzwi. Wszedł do środka, niemal jak do siebie, przerywając tym samym w spotkaniu.
— Cześć tato! —powiedział, dopiero zauważając obecność drugiego mężczyzny.
Kim uniósł lekko brwi, po czym uśmiechnął się delikatnie.
— Hej Junseo —przywitał się, choć miał dziwne wrażenie, że mężczyzna niemalże spiorunował go spojrzeniem. Nie mógł się dziwić, aczkolwiek i tak starał się po sobie nic nie pokazywać.
— Przyniosłem tylko kosmetyki dla ciebie i mamy. No, głównie dla mamy — kontynuował. — Mam też kawę. Ah, jakbym wiedział, że masz spotkanie to wziąłbym też drugą — mruknął, zerkając kątem oka na Parka. — Mogłeś w ogóle napisać, że masz spotkanie. Przyjechałbym później, albo jutro — westchnął, podając ojcu kawę, a paczkę odstawił pod biurko.
— Za niedługo kończymy. Możesz poczekać jak chcesz — powiedział rzeczowo starszy Kim.
Młodszy jedynie kiwnął głową i zrozumiawszy aluzję, udał się do drzwi. Pokiwał do mężczyzn, decydując się poczekać, aż zakończą spotkanie.
Ryan
cześć przystojniaczku, to jak z tym love-hate relationship????
OdpowiedzUsuńMinsoo i reszta